Nie musisz się zgadzać z tym co piszę. Nie musisz nawet tego czytać. To subiektywna analiza otaczającej rzeczywistości - nie zawsze idealnie zgodna z faktami.
RSS
wtorek, 23 grudnia 2014

Dochodzą do nas sygnały o arcyciekawym zachowaniu nowego starego przewodniczącego Rady Miejskiej w Radomsku. Otóż ledwo minęło kilka tygodni od wyborów i zajęcia stanowiska a już stołek zaczął uwierać pana przewodniczącego. Ale nie w zadek tylko w głowę chyba. Pan przewodniczący ponoć powoli odrywa się od rzeczywistości czyli wyborców i zaczyna szybować gdzieś wysoko, wysoko, wysoko.....

Otóż była sesja na temat hipoteki pod pożyczkę na budowę kompostowni czy też innej utylizatorni śmieciowej. Pierwsza odsłona efektu nie przyniosła bo PO chciała pokazać kto kogo za gardło w tym mieście trzyma i się nie zgodziło. Naszło się na tą sesję ludzisków pracujących przy śmieciach i nic w tym dziwnego bo przecież o ich los, byt i przyszłość chodzi. Oczywiście gardłowali. Ale nie za bardzo. Tak czy inaczej pan przewodniczący na kolejną sesję poprosił policję o ochronę radnych. Straży Miejskiej w mieście nie ma to musiał do policji się zwrócić. Policja się wypięła ale nie o to chodzi. Chodzi o to że Rada ludzi się boi. Wyborców. Tych, którym służyć miała. Może jeszcze zamknąć obrady przed ludźmi, zasieki zbudować i fosę wykopać ! A nie tak w kampanii mówiliście! Mieliście być dla ludzi i z ludźmi! Cóż to? O wyborcach za 4 lata sobie Pan przypomni????!!!

A jakby tego było mało to ploteczka do nas doszła, że zwracanie się do pana przewodniczącego słowami "panie radny" jest mu nie w smak. Wszak on jest przewodniczącym a nie jakimś tam zwykłym radnym. Panem Przewodniczącym! I tak należy się zwracać do niego. O przyklękaniu na kolano jeszcze nić nie słyszeliśmy.

08:53, polityczneradomsko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2014

Tak, tak, właśnie Andrzejowi Pluteckiemu powinna dziękować radomszczańska PO za wyborczy sukces. Bukiet goździków i flaszka to chyba mało. A powody są przynajmniej trzy.

1. To dzięki sprzeniewierzeniu się PiSowi przez Pluteckiego i grupę radnych, PO rządziła przez 4 lata w powiecie radomszczańskim. Koalicja do której dobiło potem RPS sprawiła, ze powiatowa PO miała w rękach narzędzia o jakich jako opozycja mogłaby tylko pomarzyć. Zaskutkowało to "ustawieniem" kilku działaczy na stanowiskach, kreowaniem wizerunku przez całą kadencję, usunięciem w cień kilku niewygodnych, przygotowaniem solidnego fundamentu pod wybory w 2014. Dzięki Pluteckiemu.

2. Fakt, że Plutecki wystawił do Rady Miasta osobną listę niż KWW A.Milczanowskiej dał Platformie olbrzymi sukces wyborczy. Oczywiście na mandaty zapracowali sami kandydaci ale mieli łatwiej bo prawicowy elektorat w Radomsku się podzielił. Gdyby był zblokowany to wg wyliczeń GR wspólnie jako jeden komitet, koalicja PiS i KWW AM wprowadziliby 13 radnych a PO ledwie kilku. Zupełni inaczej wyglądałby układ sił w RM. A teraz to PO nadaje Radzie Miejskiej ton. Dzięki Pluteckiemu.

3. PO po raz wtóry jest członem koalicji powiatowej bo Andrzej Plutecki postanowił się z nimi dogadać. Mógł siąść do stołu z PSL ale po raz kolejny wybrał PO. Dzięki temu PO utrzymała dwa miejsca w Zarządzie, sekretarza, dyrektorów szpitala i PUP, szereg drobniejszych stanowisk. Sam Plutecki wytargował stanowisko starosty, członka zarządu, wiceprzewodniczenie w Radzie. Jak na zwycięzcę wyborów to niewiele ale i ludzi przy Pluteckim raptem garstka. Teraz jeszcze mus ie klub radnych rozpada. Ale to nieważne. Ważne, ze Platforma, o której dobro tak zabiegał, ma się dobrze. Dzięki Pluteckiemu.

Fakt poparcia przed drugą turą wyborów prezydenckich w Radomsku kandydata walczącego z "pisowską" Milczanowską - pozostawiamy bez komentarza. Fakt pojawienia się w sztabie Ferenca w wieczór wyborczy - też.

Tak czy inaczej, wychodzi z tego jeden wniosek. Platforma dawno nie miała kogoś kto tak wiele dla niej zrobił jak Andzrej Plutecki. POdzięowania to mało. Może chociaż honorowe członkostwo?   

 

 

09:20, polityczneradomsko
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 grudnia 2014

No i zaczęło się. A właściwie skończyło. Urząd Miasta zwolnił Krzysztofa Zygmę. A właściwie odwołał. Są ku temu ponoć jakieś ustawowe przesłanki. Ale biorąc pod uwagę fakt, ze to się stało na drugi dzień po wyborach, wygląda to na działanie polityczne. Tak przynajmniej jest w niektórych kręgach odbierane.

Przez dwie kadencje dyrektor muzeum był nie do ruszenia. Bo jest taki przepis, ze na zwolnienie radnego musi zgodzić się rada w której zasiada. A takiego przypadku jeszcze nie odnotowano. Przynajmniej nam nic nie wiadomo. No chyba, ze jakiś radny złapał wyrok po drodze. To wtedy rada nie ma wyjścia. A Zygmie nic takiego zarzucić nie można więc sobie trwał na dyrektorskim stanowisku chroniony swoistym immunitetem. Teraz zmieniły się przepisy dotyczące placówek kulturalnych i go siupli. To znaczy ma być niby konkurs na to stanowisko i może on startować. Ale nam się coś zdaje, ze wyląduje w zarządzie powiatu. I to chyba nawet nie będzie czekał do końca okresu wypowiedzenia. W statucie powiatu jest bowiem zapis który pozwala wprowadzić "piąte koło u wozu" do Zarządu. Jak będzie - zobaczymy.

Ale czy na pozbyciu się Krzysztofa Zygmy się skończy? Kolejną batalię sądową przegrał były komendant Straży Miejskiej. A Jan Suwart tez postrzegany był jako człowiek z poprzedniego układu, jako "słowikowy". Są jeszcze byli radni powsadzani do miejskich spółek. Jacenty Olszewski i Edyta Sapis chyba bać się nie muszą. Ale pp. Łysik i Babol chyba powinni zacząć nosić w kieszeni zwolnienie lekarskie.   

08:50, polityczneradomsko
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 01 grudnia 2014

Mieliśmy rację. Szanse obojga kandydatów na urząd prezydenta Radomska były bardzo wyrównane. Półtora procenta różnicy to naprawdę niewiele. Tym bardziej czapki z głów przed zwycięzcą. Ale czapki z głów także przed kontrkandydatem. Jego wynik jest bardzo dobry.

Można było się spodziewać, ze w Radomsku dogrywka rozegra się pomiędzy Milczanowska a RdR. To już tradycja chyba. Stowarzyszenie RdR konsekwentnie od dłuższego czasy promował J.Ferenca w Radzie Miejskiej i te działania przyniosły efekt. Ferenc zdystansował Drzazgę i Zakrzewskiego. Jako jedyny był w stanie powalczyć z urzędującą prezydent i do sukcesy wiele mu nie brakło. Nie wiadomo czy te niespełna 300 głosów to wynik zimnej pogody, mobilizacji w szeregach zwolenników AM, niechęci wyborców PO do "ludzi Słowińskiego" czy po prostu "odpuszczenia" przez elektorat lewicowy.

Fakt jest faktem. Niewielką różnicą głosów wygrała Milczanowska ale Ferenc nie powinien czuć goryczy porażki. Przegrał ale w ładnym stylu. Nie myślimy tu teraz o procesach wyborczych ale o uzyskanym wyniku. Milczanowska z kolei po raz kolejny pokazała, ze walczyć potrafi, że umie pozyskiwać radomszczan, że jej sposób sprawowanie władzy ponad 8 tysiącom wyborców odpowiada. Emocje opadły. Wybory przeszły do historii. Potwierdziło się powiedzenie , że każdy głos jest ważny. A niespełna 300 głosów jest nawet bardzo ważne :).   

09:51, polityczneradomsko
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2014

Nie pisaliśmy długo by nie być posądzonymi że robimy sobie kampanię wyborczą :) Do mandatu nam jednak trochę zabrakło ale i tak dziękujemy za oddane na nas głosy :) No ale dość już prywaty - bierzemy na tapetą to co się w Radomsku dzieje.

Po raz kolejny, trzeci chyba, Milczanowska w drugiej turze będzie walczyć z kandydatem RdRu. Dwa razy wygrała. A teraz? Do trzech razy sztuka? Zobaczymy. Podobnie jak i poprzednio przegrani kandydaci poparli człowieka RdRu. Ferenca popiera Zakrzewski, Drzazga i Dutkiewicz. Czy to zaskoczenie? W przypadku kandydata PO - nie. Rządził razem z RdR w powiecie i pewnie teraz też konstruują koalicję - więc zaskoczenia nie ma. To transakcja wiązana, w układzie miasto/powiat. Radnym z PO w RM też się dwa głosy RdR przydadzą. Dlatego Zakrzewski stanął za Ferencem.

Trochę dziwi natomiast deklaracja Drzazgi, która przez ostatnie bodaj dwa lata podnosiła rękę "dla Milczanowskiej" a teraz przykleiła się do doktora. Zmiana myślenia czy punktu siedzenia? I jest jeszcze jedno pytanie - czy poparcie Drzazgi to poparcie od całego SLD? Wróble ćwierkają, że nie; że rozłam pomiędzy Drzazgą a Ciachem stał się już dawno ale o tym w kampanii nie mówili. Może własnie opierając się na wsparciu Ferenca i licząc na ewentualne stanowisko wiceprezydenta Drzazga myśli o odbudowie pozycji w Sojuszu?

Poparcie od Dutkiewicza jest znikome i chodzi właściwe pewnie o jakąś drobną obietnicę, którą dostał od Ferenca a od Milczanowskiej nie.  

Czy to się przełoży na drugą turę? Szansa obu kandydatów my oceniamy po równo. Po pierwsze - przewaga AM nie jest tak duża, żeby Ferenc nie spróbował jej zniwelować. Z innej strony jakby jednak nie było to jest ponad 1000 osób więcej - a to nie mało.

Po drugie - mimo wszystko poparcie pozostałych trzech kandydatów to jest jakiś sygnał korzystny dla Ferenca. Może teraz kreować swój wizerunek jako kandydat wielu środowisk, skupiający ludzi wokół siebie a nie dzielący. Jako kandydat ponadpartyjny w przeciwieństwie to "naznaczonej przez PiS" Milczanowskiej.

Ale po trzecie - teraz znowu liczy się głosy od zera. Tzn, że nie wolno myśleć tak : Ferenc + Zakrzewski + Drzazga = 10 tys. To równa się 0. Z takiego bowiem pułapu oboje kandydaci zaczynają. I tak właśnie będzie wyglądał wynik 30 listopada w momencie otwarcie lokali wyborczych.

Po czwarte z kolei - pierwszej turze ponad 7 tys osób głosowało na Milczanowską. Na nią właśnie nie na kogoś innego. Jeśli ci ludzie pójdą znów do urn to wybór raczej powtórzą. A wyborcy PO i SLD mogą do urn po prostu nie iść bo ich kandydata już nie ma. Doświadczenie lat poprzednich pokazuje, ze frekwencja w dogrywkach jest dużo niższa. Który elektorat będzie bardziej zmotywowany, bardziej zmobilizowany, bardziej odporny na pogodę - ten przeważy szalę zwycięstwa.

I dlatego właśnie przewagi nie ma nikt. Szanse są równe.

10:34, polityczneradomsko
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63